Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Airline. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Airline. Pokaż wszystkie posty

środa, 2 września 2009

Tanie linie murem za traktatem

0 komentarze

Ryanair at Girona airportImage via Wikipedia

Ryanair przeznaczy pół miliona euro, by przekonać Irlandczyków do poparcia traktatu lizbońskiego w jesiennym referendum. To pierwszy europejski koncern, który zdecydował się prowadzić prounijną kampanię.

- Tylko półgłówki są przeciwko traktatowi lizbońskiemu - mówił w środę na konferencji prasowej Michael O'Leary, prezes Ryanaira, największych tanich linii lotniczych na świecie. Koncern w najbliższych dniach wyda 200 tys. euro na przekonywanie Irlandczyków do głosowania na "tak" podczas referendum 2 października. - Jeśli Irlandia odrzuci traktat, zaprzepaści swoją przyszłość - ostrzega prezes Ryanaira.
Europa czeka na referendum w napięciu. Od tego, czy Irlandczycy zagłosują "tak" zależy, czy wzmacniający Unię Europejską traktat lizboński wejdzie w życie. Dokument muszą ratyfikować wszystkie kraje członkowskie. Nie zrobiły tego jeszcze Niemcy (prezydent czeka na ekspresowe uchwalenie specjalnych ustaw kompetencyjnych) oraz Polska i Czechy, gdzie prezydenci czekają z podpisem właśnie na werdykt Irlandczyków.

Rok temu w czerwcu w pierwszym referendum za odrzuceniem traktatu głosowało prawie 54 proc. wyborców. Za tą porażką stał irlandzki milioner Declan Ganley i stworzony przez niego ruch Libertas, które prowadziły ostrą kampanię przeciwko traktatowi. Pod naciskiem członków UE Dublin zdecydował się przedłożyć traktat pod głosowanie po raz drugi. Według sondaży z początku lata powinno się udać - na "tak" chce głosować 54 proc. Irlandczyków.

Ale choć kampanię za traktatem prowadzi sam Pat Cox, popularny w Irlandii polityk, b. prezenter TV i były szef Parlamentu Europejskiego, komentatorzy wypominają, że tak jak rok temu kampania jest ospała. Co gorsza, nie jest też do końca pewne, czy poparcie dla traktatu się utrzyma. - Nie ufam naszym politykom. Są niekompetentni, bez pomocy tego referendum nie wygrają. A wówczas Irlandia zaprzepaści swoją przyszłość - mówi O'Leary.

Ryanair nie zamierza poprzestać tylko na ogłoszeniach. By nadać kampanii koloru, linie przeznaczą 300 tys. euro na specjalne obniżki cen biletów. W ten sposób Ryanair chce udowodnić, że także zwykli ludzie mogą skorzystać z dobrodziejstw UE. W końcu to dzięki uporowi Komisji Europejskiej i europarlamentu przełamano monopol tradycyjnych linii lotniczych i doprowadzono do obniżenia cen biletów.

Ta akcja to precedens w skali kontynentu. - Do tej pory europejskie firmy wspierały polityków, dorzucając się po cichu do ich kampanii wyborczej. Żaden wielki koncern nie stawał po stronie Europy z otwartą przyłbicą. Dobrze, że Ryanair przypomina Irlandczykom, że korzystali i będą korzystać z członkostwa w UE. Na wyspie szaleje kryzys i ludzie zaczęli o tym zapominać - mówi Cornelius Ochmann, ekspert niemieckiej Fundacji Bertelsmanna.

To właśnie na kryzysie usiłuje grać koalicja 15 ugrupowań przeciwnych przyjęciu traktatu. Ich zdaniem tylko pogłębi on gospodarczą zapaść na wyspie. - Rok temu pieniędzmi sypał Declan Ganley. Dobrze, że teraz po stronie zwolenników stanął ktoś taki jak O'Leary - mówi Ochmann.

Prezes Ryanair od lat słynie z niekonwencjonalnych pomysłów, chciał m.in. wprowadzić w samolotach płatne toalety czy montować na pokładach krzesła barowe, by upchnąć w maszynach więcej pasażerów. Sam uchodził za sceptycznego wobec Europy prawicowca, ale do polityki się nie mieszał, nie licząc reklam, na których umieszczał zdjęcia polityków, notabene bez ich zgody - np. francuskiego prezydenta Nicolasa Sarkozy'ego i Carli Bruni.

- Mnie interesuje gospodarka. Gdyby nie Europa i euro, Irlandia byłaby zdana na niekompetentnych polityków, chciwy sektor publiczny i związkowców, którzy zniszczyli irlandzką konkurencyjność. Podczas pierwszego referendum nie braliśmy udziału w kampanii, teraz nie możemy sobie pozwolić na bierność - wyjaśnia O'Leary.

Oprócz Ryanaira kampanię na rzecz przyjęcia traktatu lizbońskiego chce prowadzić amerykański koncern Intel, największy światowy producent procesorów, który w irlandzkich fabrykach zatrudnia 4,5 tys. ludzi. Ma na ten cel wydać kilkaset tysięcy euro.

wyborcza
Reblog this post [with Zemanta]

Ten cios Balice odczuły dwa lata temu

0 komentarze

Skybus Airlines A319 (N521VA) (Leased from Vir...Image via Wikipedia

Słowacko-austriackie tanie linie lotnicze SkyEurope poinformowały wczoraj, że wstrzymują działalność w trybie natychmiastowym po tym, gdy zajmujący się ich restrukturyzacją zarząd powierniczy złożył wniosek o wszczęcie postępowania upadłościowego. Jako przyczynę bankructwa podano "brak możliwości uzyskania przejściowego pomostowego finansowania działalności operacyjnej".

Jeszcze dwa lata temu w Balicach była baza samolotów Sky Europe, które latały z Krakowa do 19 innych miast i obsługiwały ponad 20 proc. ruchu pasażerskiego. Niespodziewanie w 2007 r. SkyEurope zlikwidował bazę w Krakowie, przeniósł swoje samoloty do Wiednia, tłumacząc to względami ekonomicznymi.

- Utrata SkyEurope bolała, tym bardziej, że przewoźnikowi dobrze się wiodło na naszym lotnisku. Była to linia lotnicza bardzo lubiana przez naszych pasażerów. Dużo wysiłku kosztowało nas przywrócenie niektórych utraconych wraz z linią połączeń - przyznaje Justyna Zajączkowska z Międzynarodowego Portu Lotniczego Kraków-Balice. Jeszcze przez pół roku SkyEurope latał z Krakowa do Wiednia, ale w październiku 2007 r. całkowicie zaprzestał współpracy z podkrakowskim portem lotniczym.

Dzięki temu pasażerowie latający do i z Krakowa nie odczuwają teraz kolejnego bankructwa taniej linii. Tymczasem w Bratysławie - choć na płycie stały wczoraj samoloty SkyEurope - rozgoryczeni pasażerowie musieli szukać innych połączeń. Wczoraj obsługi pasażerów słowackich linii odmówiło lotnisko w Paryżu.

Teoretycznie klienci SkyEurope mogli się spodziewać trudności, bo wcześniej przewoźnik przeniósł bazę z Wiednia do Bratysławy, gdzie zapewniono mu ochronę przed wierzycielami, jego samoloty zablokowano na lotnisku w Bukareszcie, a działająca od 2001 r. spółka nie przynosiła dochodów.

Bankructwo SkyEurope to kłopot dla wielu pasażerów; przewoźnik nie gwarantuje wszystkim zwrotu pieniędzy za niewykorzystany bilet, nie zapewnia też pomocy w znalezieniu alternatywnych połączeń. Za to eSKY.pl - polski serwis internetowy z biletami lotniczymi - zadeklarował wczoraj klientom upadłej linii pomoc w poszukiwaniu innych połączeń, a co ważniejsze pełny zwrot kosztów biletu kupionego za pośrednictwem tego serwisu.

- Dla eSKY.pl bezpieczeństwo i wygoda naszych klientów są kluczowe, nigdy nie zostawiamy ich samym sobie. Dlatego w sytuacji, kiedy sama linia lotnicza nie jest w stanie zapewnić swoim pasażerom pomocy, my bierzemy to na siebie. Postaramy się, aby upadek SkyEurope w jak najmniejszym stopniu dotknął naszych pasażerów - zapewnia Łukasz Habaj, wiceprezes eSKY.pl.

(GEG)

Upadki tanich linii

W marcu ubiegłego roku z amerykańskiego rynku wycofały się linie Aloha Airlines, miesiąc później - Skybus Airlines. We wrześniu ub. r. na brytyjskich lotniskach utknęły tysiące pasażerów brytyjskich linii XL, w październiku zbankrutowały tanie islandzkie linie lotnicze Sterling Airway, bazujące w Danii oraz hiszpańskie LTE International. W Polsce kilka lat temu zlikwidowano regularne loty Air Polonii, niepowodzeniem zakończyło się także uruchomienie Centralwings, spółki LOT-u oferującej tanie połączenia.


dziennikpolski24

Reblog this post [with Zemanta]

Loty bez luksusów

0 komentarze

Sky Europe B737 at Warsaw AirportImage via Wikipedia

Rozmowa z Marcinem Ziółkiem, dziennikarzem „Przeglądu Lotniczego”

Rz: Linia lotnicza SkyEurope zbankrutowała i ostatnio wiele się słyszy, że gorzej się dzieje wśród tanich przewoźników. Czy to oznacza, że nie będzie już taniego latania?

Marcin Ziółek: Tani przewoźnicy są podczas kryzysu w gorszej sytuacji, bo nie mają z czego ograniczyć kosztów. Do tej pory wszystko robili po kosztach. Zatrudniano minimalną wymaganą ilość personelu, podczas lotów pasażerowie nie dostawali posiłków i gazet, a czas postoju samolotu był ograniczony do minimum. Generalnie flota składała się z jednego typu samolotów i nie trzeba było szkolić mechaników obsługujących inne rodzaje maszyn. Dlatego teraz tradycyjne linie mogą jeszcze ograniczać wydatki i zaoferować sam przelot bez luksusów, a tanie linie już nie mają takiej możliwości.

Czy tradycyjne linie mogą się stać konkurencją dla tanich?

Tanie linie oferują loty z różnych lotnisk położonych w dużej odległości od większych miast. Przy połączeniu tradycyjnym do Londynu wysiada się na jednym z głównych lotnisk, a przy połączeniu tanimi liniami czasami ląduje się nawet w odległości 100 kilometrów. Dochodzą zatem koszty przejazdu. Przy zsumowaniu kosztów tradycyjni przewoźnicy nie wypadają więc aż tak źle.

Jakie niespodzianki mogą spotkać pasażerów tanich linii?

Trudno na przykład zwrócić bilet lub go przebukować. Czasami jeśli samolot taniej linii się spóźni, a my spóźnimy się na inny rejs, to nie zostanie nam zapewniony hotel lub inne połączenie. Mniejsze są limity bagażowe, więc może się okazać, że słono dopłacimy za walizki. Pasażerom nie są przyznawane konkretne miejsca na pokładzie – każdy, kto wejdzie do samolotu, siada, gdzie chce. W związku z tym rodzą się konflikty, bo na przykład rodzina chce usiąść obok siebie, a wolne miejsca to: jedno z przodu, jedno z tyłu i jeszcze jedno w środku. W dodatku niektórzy tani przewoźnicy umieszczają na pokładzie większą liczbę foteli, w związku z czym jest mniej miejsca na nogi.

Czy tanie latanie jest bezpieczne?

Na bezpieczeństwie nikt nie oszczędza, bo to jest priorytet. Pilot nie ryzykowałby lotu niesprawnym samolotem, bo też jest człowiekiem i ma rodzinę. Dlatego nie poleciałby maszyną, która w ogóle nie powinna się znaleźć w powietrzu. Poza tym samolot nie zostałby dopuszczony do lotu, bo wszystkie linie obowiązują te same przepisy.

Czy będzie można kiedyś polecieć tanimi liniami poza Europę?

Wielu przewoźników przymierzało się do otworzenia takiego połączenia między Stanami Zjednoczonymi a Europą. Niestety nie jest to za bardzo opłacalne. Koszty paliwa nie pozwalają zapewnić w tym przypadku tak niskiej ceny za lot jak między krajami europejskimi.


rzeczpospolita


Reblog this post [with Zemanta]

wtorek, 1 września 2009

Latanie coraz droższe

0 komentarze

British Airways Boeing 767, featuring "De...Image via Wikipedia

Jeśli planujesz podróż zagraniczną samolotem, kup bilety jak najszybciej - radzi "Rzeczpospolita". I nie licz na tanie linie.
Tendencja taniejących biletów skończyła się - wieszczy gazeta. Nawet największe linie lotnicze nie są bowiem w stanie obniżać cen bez końca.Tym bardziej, że nawet one mają poważne problemy finansowe.

Nawet klasa biznes drożeje

British Airways w I kwartale tego roku miało stratę 401 mln funtów, niemiecka Lufthansa - 256 mln euro, a Air France/KLM - aż 500 mln euro. Tanie linie mają jeszcze poważniejsze problemy.

- Nie ma co liczyć na to, że akcjonariusze będą akceptowali powiększające się straty - mówi gazecie Anna Ingham-Grant, odpowiedzialna w British Airways za Europę Środkową i Wschodnią. British Airways już podwyższa ceny, zmniejszyło też dostępność najtańszych miejsc w swoich samolotach. Podrożały bilety nawet w klasie biznes i pierwszej, które najtrudniej zapełnić.

tvn24
Reblog this post [with Zemanta]

Tanie bilety lotnicze odchodzą w przeszłość

0 komentarze

British Airways 747-136 G-AWNFImage by caribb via Flickr

inie lotnicze zapowiadają podwyżki cen. Te linie, którym udało się przetrwać kryzys.

Jeśli ktoś planuje podróż zagraniczną, powinien kupić bilety jak najszybciej. Nawet największe linie lotnicze nie są w stanie obniżać cen bez końca. Tym bardziej że nawet one mają poważne problemy finansowe. British Airways w I kwartale tego roku miały stratę 401 mln funtów, niemiecka Lufthansa – 256 mln euro, a Air France/KLM aż 500 mln euro.

– Nie ma co liczyć na to, że akcjonariusze będą akceptowali powiększające się straty – mówi Anna Ingham-Grant, odpowiedzialna w British Airways za Europę Środkową i Wschodnią. – BA już podwyższa ceny, zmniejszyła dostępność najtańszych miejsc w swoich samolotach. Podrożały bilety nawet w klasach biznes i pierwszej, które najtrudniej nam zapełnić – dodaje.Marek Sławatyniec, dyrektor Aviareps – firmy reprezentującej kilkanaście linii lotniczych, potwierdza, że dubajskie linie Emirates, coraz popularniejsze wśród Polaków podróżujących do Azji i na Bliski Wschód, podniosły ceny.

– Na razie latamy tanio, bo pozwalają na to niskie ceny paliwa – przyznaje Sebastian Mikosz, prezes zarządu Polskich Linii Lotniczych LOT. Jego zdaniem, przetrwanie zbliżającego się sezonu zimowego będzie wyzwaniem. Nie dość, że ropa może podrożeć, to na dodatek chętnych do podróży w drugiej połowie roku jest zwykle mniej.

Przewoźnicy zrzeszeni w stowarzyszeniu IATA (Międzynarodowe Zrzeszenie Przewoźników Powietrznych) odnotowali w I półroczu w Polsce 25-procentowy spadek sprzedaży biletów. Z danych IATA wynika, że jest wiele krajów, w których sytuacja jest gorsza niż nad Wisłą.

Spadek zainteresowania podróżami lotniczymi dotknął także tanich przewoźników. – Kryzys z pewnością przetrwają dobrzy przewoźnicy, a niekoniecznie ci, którzy angażują się w wojnę cenową – mówi Marek Sławatyniec. A jeśli tanie linie nie są w stanie zapełnić samolotów na którymś z lotnisk, po prostu zamykają połączenia.

Ryanair nie lata już w ogóle z warszawskiego Okęcia, Norwegian skupia się przede wszystkim na trasach skandynawskich i np. skasował loty do hiszpańskiej Girony, zapowiadając zamknięcie połączeń do Splitu, Werony i Dubrownika. Easy Jet lata już tylko do Krakowa i z niego.

Ofiarą walki cenowej padł polski Centralwings, a SkyEurope po wycofaniu się z naszego kraju wystąpił do sądu o ochronę przed wierzycielami.

[http://www.zw.com.pl]
Reblog this post [with Zemanta]

sobota, 8 sierpnia 2009

Spośród polskich lotnisk, jedynie Jasionka na plusie

0 komentarze

O avião e o Pão de Açúcar / The airplane and t...Image by Márcio Cabral de Moura via Flickr

Z jedenastu polskich lotnisk, tylko port w podrzeszowskiej Jasionce zwiększył liczbę pasażerów oraz przylotów i odlotów samolotów.

Informacje opublikował Urząd Lotnictwa Cywilnego. Jest to porównanie pierwszych sześciu miesięcy 2008 i 2009 r. Dane obejmują pasażerów linii regularnych i czarterów.

W Jasionce o prawie 5 proc. wzrosła liczba przewożonych pasażerów. W pierwszym półroczu 2009 było ich 167 330, o 7500 więcej niż podczas sześciu miesięcy ub.r. Jeszcze bardziej wzrosła tzw. "liczba operacji pax”, czyli przylotów i odlotów samolotów pasażerskich. Z 1720 do 1885.

Pozostałe lotniska w Polsce odnotowały spadki, zarówno pasażerów, jak i operacji pax. W skali ogólnopolskiej ilość przewożonych pasażerów i operacji pax spadła o 10 proc.

Skąd sukces lotniska w Jasionce?

- Ciągle inwestujemy w infrastrukturę techniczną. Poprawiamy pasażerom komfort podróżowania. Sporo korzyści jest też z usamodzielnienia się i powołania spółki lotniskowej. To pozwala efektywniej działać – mówi Łukasz Sikora, szef zespołu marketingu Portu Lotniczego "Rzeszów-Jasionka”.





[http://www.nowiny24.pl]
Reblog this post [with Zemanta]

czwartek, 6 sierpnia 2009

Świńska grypa przyleci do Polski samolotem

0 komentarze

SHANGHAI, CHINA - NOVEMBER 12:  Taxi drivers w...Image by Getty Images via Daylife

Według najnowszych danych MSWiA, w ciągu trzech miesięcy na grypę zachorowało 100 Polaków

Jesienią w Polsce można spodziewać się desantu powietrznego wirusa A/H1N1. Linie lotnicze na Zachodzie już próbują znaleźć sposób na zapanowanie nad roznoszeniem wirusa świńskiej grypy. Przedstawiciele LOT-u, największego polskiego przewoźnika, nie widzą jednak powodu do paniki.

- Jesteśmy w stałym kontakcie z Głównym Inspektoratem Sanitarnym, ale żadnej wzmianki o konieczności zaostrzenia procedur dotąd nie otrzymaliśmy - mówi Andrzej Kozłowski, rzecznik PLL LOT. I dodaje: - Poprzestajemy więc na wzmożonych obserwacjach pasażerów, kierując się także zaleceniami międzynarodowej organizacji lotnictwa cywilnego IATA, która jasno stwierdziła, że pandemia nie stwarza zagrożenia dla ruchu lotniczego.

Problem w tym, że z badań krajów, które kilka lat temu doświadczyły epidemii ptasiej grypy, wynika, iż komunikacja lotnicza szczególnie sprzyja roznoszeniu wirusa. Skutecznym narzędziem neutralizowania wirusów są pokładowe systemy klimatyzacji. Standardowo montowane od lat 90. filtry HEPA wyłapują i neutralizują do 99 proc. wirusów przenoszonych w powietrzu, w tym także wirusy grypy.

By system był skuteczny, potrzebne są jednak częste wymiany filtrów w klimatyzatorach. W czasie epidemii ptasiej grypy w Azji linie Cathay Pacific z Hongkongu wymieniały filtry raz w tygodniu. - Średni czas użytkowania filtrów w naszych samolotach to jeden rok - mówi Andrzej Kozłowski z LOT-u, przyznając, że służby sanitarne nie sygnalizowały firmie konieczności zaostrzenia procedur.

Spokojne podejście LOT-u do pandemii wynika ze stanowiska polskich służb sanitarnych. Konsekwentnie przestrzegają one przed rozdmuchiwaniem zagrożenia wirusem A/H1N1, który zaatakował w Polsce znikomą liczbę osób. Według najnowszych danych resortu spraw wewnętrznych od kwietnia na świńską grypę zachorowało w Polsce zaledwie 100 osób.

To znikoma liczba w porównaniu z 50 tysiącami przypadków sezonowej grypy tygodniowo, które co roku są notowane w Polsce na jesieni. Minimalny wpływ pandemii na sytuację w Polsce to główny powód, dla którego nasze władze wykluczają możliwość przedłużenia wakacji szkolnych. Przesunięcie początku roku szkolnego o miesiąc rozważają poważnie eksperci Unii Europejskiej. - Unia nie ma uprawnień, by wymusić na nas takie decyzje - mówi Jerzy Barski z gabinetu politycznego minister edukacji narodowej. I tłumaczy: - Zresztą biorąc pod uwagę niewielki zasięg wirusa w Polsce, opóźnienie początku roku szkolnego w ogóle nie jest ani nie będzie rozważane.

Za granicami Polski strach przed chorobą nie słabnie. Zwłaszcza, gdy chodzi o podróże na Wyspy Brytyjskie, gdzie chorych jest już 10 tys. osób.

Linie lotnicze próbują włączyć się w walkę z wirusem. Brytyjski przewoźnik Virgin Atlantic sondował możliwość wprowadzenia zakazu wpuszczania na pokład pasażerów, u których podejrzewana jest świńska grypa. Pomysł, napotkał opór Komisji Europejskiej.


Odkryto wirusa A/H1N1 odpornego na leki

Obydwa sprawdzone już w praktyce preparaty antywirusowe oraz testowana szczepionka mogą nie poradzić sobie z nową falą pandemii, jeśli rozniesie się po świecie nowy szczep lekoopornego wirusa A/H1N1. Amerykańskie służby medyczne poinformowały wczoraj, że odkryły nową mutację wirusa świńskiej grypy w okolicy granicy USA i Meksyku. Nie skutkuje na niego zupełnie lek tamiflu, uważany za skuteczny na ten zarazek.

- Mamy pod obserwacją kilka przypadków w okolicach El Paso oraz blisko McAllen w Teksasie - powiedziała agencji AFP Maria Teresa Cerqueira, szefowa placówki Pan American Health Organization w La Jolla w Kalifornii.

Wcześniej Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) przewidziała taki rozwój wypadków. Przestrzegano przed pochopnym i dowolnym stosowaniem na szeroką skalę leku tamiflu na świecie, obawiając się, że może to spowodować uodpornienie się wirusa świńskiej grypy na oseltamivir, główny aktywny składnik tamiflu. Zanamivir zawierają pastylki relenzy, też skuteczne na wirusa A/H1N1.

Poza Stanami Zjednoczonymi na lekooporne wirusy świńskiej grypy natrafiono też w Kanadzie, Hongkongu, Japonii oraz w Danii.

- W Stanach Zjednoczonych lek tamiflu jest sprzedawany wyłącznie na receptę, ale w Meksyku i Kanadzie może go kupić każdy, a tabletki łyka się już po pierwszym kichnięciu - narzeka Maria Teresa Cerqueira.

Amerykańskie Centrum Zapobiegania Chorób (CDC) w Atlancie szacuje, że na świńską grypę może zachorować 40 proc. mieszkańców USA, jeśli szybko nie powstanie szczepionka na chorobę. Gdyby nowa odmiana wirusa się rozprzestrzeniła, surowica - której testy mają rozpocząć się w połowie miesiąca w USA - byłaby tak samo nieskuteczna jak szczepionki na zwykłą grypę sezonową.

Podczas typowego jesiennego sezonu grypowego z powodu komplikacji związanych z infekcją grypową umiera nawet do 35 tys. osób w USA. Na razie na świńską grypę zmarło tam niespełna 400 osób.

Obecnie nad szczepionką pracuje kilkanaście firm farmaceutycznych na świecie. Najbliżej celu wydaje się być brytyjskie GlaxoSmithKline, które chce zacząć produkować surowicę na A/H1N1 jeszcze przed końcem sierpnia.


[http://opole.naszemiasto.pl]


Reblog this post [with Zemanta]

Choć latamy mniej, to na Strachowicach nie ma paniki

0 komentarze

Airbus A320Image via Wikipedia

O 11 proc. zmniejszyła się liczba pasażerów odprawionych na wrocławskim lotnisku w porównaniu do zeszłego roku. Z innych portów wrocławianie też mniej latali. Lepiej ma być w drugiej połowie roku.


Urząd Lotnictwa Cywilnego przedstawił najnowsze dane ruchu pasażerskiego za pierwsze półrocze 2009 roku. Wynika z niego, że wszystkie polskie porty w pierwszym półroczu tego roku zanotowały przeszło 12-procentowy spadek. Odprawiły ponad 8,6 mln pasażerów, o przeszło 1,2 mln mniej niż przed rokiem. Najwięcej pasażerów straciła Warszawa i Kraków. Następnie uplasował się Wrocław i zaraz za nim Gdańsk. Strachowice według danych ULC odprawiły o 75 tys. mniej pasażerów - zamiast 680 tys. do końca czerwca, tylko 605 tys.

- Winny jest kryzys - mówi Bartłomiej Sosna z firmy konsultingowej PMR badającej m.in. ruch pasażerski w Polsce. - Kryzys na rynkach finansowych odbił się na wielu innych dziedzinach. Tak duży spadek był do przewidzenia. To nic zaskakującego w obecnych czasach.

Niedawno na łamach "Gazety" Jarosław Sztucki, wiceprezes wrocławskiego portu, zapewniał, że na koniec roku spadek w liczby odprawionych na Strachowicach pasażerów będzie nie większy niż 7 proc., a z 1,5 mln klientów, którzy zostali obsłużeni w 2008 roku, ubędzie jedynie 100 tys.

Po ogłoszeniu oficjalnych danych ULC słów nie zmienia: - Bardzo dobry był maj i czerwiec. W maju mieliśmy o pięć procent więcej klientów na liniach krajowych, miesiąc później też było więcej pasażerów. Naprawdę powoli wychodzimy z kryzysu.

Dane urzędu wiceprezesa Sztuckiego nie zaskakują. - Początek roku był fatalny. LOT zlikwidował swojego taniego przewoźnika - spółkę Centralwings, której samoloty kursowały z Wrocławia do Dublina, Rzymu i Londynu. Lufthansa zawiesiła jeden lot do Monachium, ofertę ograniczył Ryanair, a jeszcze jesienią - Wizzair. I pierwszy kwartał zakończyliśmy z dużym spadkiem. Wyniki z maja i czerwca dają jednak sygnał, że druga połowa roku będzie dużo lepsza i cały rok zakończymy z mniejszym spadkiem, niż odnotowaliśmy do połowy roku. A w czasach kryzysu byłby to sukces - mówi Sztucki.

Zdaniem wiceprezesa wrocławskiego portu maszyny tanich przewoźników w ostatnich trzech miesiącach obłożone były "pod sufit", wielokrotnie odlatywały pełne. Mimo słabej złotówki nie ucierpiał także ruch czarterowy. Nadal popularne są loty na Wyspy Brytyjskie. Na wakacje bardzo dużym zainteresowaniem cieszą się loty do Barcelony i Alicante.

- Co ważne, Lufthansa zaczęła sprzedaż biletów na zawieszone na wiosnę połączenie z Monachium. To dobry prognostyk, że być może do nas wróci - mówi Sztucki.

O poprawie sytuacji w portach mówią także władze Urzędu Lotnictwa Cywilnego. - Z zebranych przez nas danych wynika, iż sytuacja po słabym początku roku stabilizuje się i są notowane wreszcie pierwsze symptomy poprawy - mówi Katarzyna Krasnodębska z ULC.

Warszawa w pierwszym półroczu odprawiła o ponad 16 proc. mniej pasażerów. Kraków 14 proc., Wrocław 11, Gdańsk o 10. Małe spadki zaliczył jedynie Poznań, gdzie z Ławicy odprawiono zaledwie o 4,5 proc. mniej pasażerów.

[http://miasta.gazeta.pl]


Reblog this post [with Zemanta]

Unia daje kasę na lotniska

0 komentarze

London Stansted Airport (STN), EnglandImage via Wikipedia


Irlandzkie linie Ryanair zapowiadają zmniejszenie liczby swoich lotów, między innymi, do Bydgoszczy.


Polska otrzyma z Unii Europejskiej 0,5 miliarda euro na rozwój sieci transportu lotniczego. Wśród 10 portów lotniczych, które mają możliwość skorzystania z pomocy, jest także bydgoski.


Jak już informowaliśmy, jest to pierwszy program Unii Europejskiej, który przewiduje dofinansowanie lotnisk nawet w 100 procentach. Pomoc zostanie przyznana tym portom, w których obsługuje się mniej niż pięć milionów pasażerów. Dotyczy to już istniejących i dopiero planowanych małych regionalnych lotnisk w Lublinie-Świdniku, Modlinie, województwie podlaskim, Olsztynie-Szymanach, Zegrzu Pomorskim, Łodzi, Rzeszowie-Jesionce i Bydgoszczy, a także dwóch dużych regionalnych lotnisk - Poznań - Ławica oraz Kraków-Balice.

Na co wsparcie?

Program przewiduje udzielenie wsparcia przede wszystkim na przebudowę lub remont infrastruktury technicznej i operacyjnej oraz terminali pasażerskich, a także zakup urządzeń. Pomoc nie będzie udzialana natomiast na działalność komercyjną, na przykład, na budowę i remont obiektów magazynowych, biur, hoteli, sklepów, restauracji i parkingów.


Unia sfinansuje 76 procent planowanych inwestycji, jednak w przypadku niektórych istnieje możliwość zwiększenia pomocy do 100 procent. Komisja Europejska po raz pierwszy zaakceptowała taki program dla lotnisk.

To niewątpliwie dobra wiadomość dla bydgoskiego Portu Lotniczego. Niestety, jest i zła.

Ryanair nie poleci?

Tanie linie lotnicze Ryanair, w ramach szukania oszczędności, zapowiedziały od października 2009 do marca 2010 zmniejszenie liczby swoich lotów z lotniska w Stansted w Anglii. To jedna z najważniejszych baz przewoźnika. Samoloty kursują stąd, między innymi, do Łodzi, Krakowa, Wrocławia i Bydgoszczy. Redukcja lotów do Londynu, w połączeniu z zamiarem sprzedaży swoich udziałów przez austriacką firmę AI Airports International Limited, nie wróży bydgoskiemu lotnisku nic dobrego. Wiele wskazuje na to, że w akcję reanimacyjną będzie musiał ponownie włączyć się samorząd. Coraz częściej mówi się o odkupieniu akcji przez miasto i urząd marszałkowski lub pomocy w szukaniu zastępczego inwestora. - Ograniczenie lotów Ryanaira do Londynu to dla nas nowa wiadomość - mówi wiceprezydent Bydgoszczy, Bolesław Grygorewicz. - Ale nie wiadomo jeszcze, czy redukcje będą dotyczyć też połączeń z Bydgoszczy. Ta firma praktycznie bierze pod uwagę tylko rentowność połączeń. Zazwyczaj proponuje inne kierunki rezygnując z jednego lotniska. Jednak ich decyzje podejmowane są zupełnie niezależnie.

Szokujące pomysły

Jak pisze „Polityka”, nie ma praktycznie tygodnia, aby irlandzka linia nie ogłosiła jakiegoś szokującego pomysły biznesowego. Wszystko pod hasłem cięcia kosztów i obniżania cen biletów. Były zatem i takie pomysły, jak płatna toaleta w samolocie czy tanie latanie na stojąco. Większość nie ma szans na wprowadzenie w życie, bo protestują pasażerowie, a także władze lotnicze. Nie będzie zatem samodzielnego ładowania przez pasażerów walizek do luków bagażowych ani ważenia każdej osoby wchodzącej na pokład.(„Polityka”)





[http://www.express.bydgoski.pl]
Reblog this post [with Zemanta]

środa, 5 sierpnia 2009

Ryanair likwiduje tanie loty.Ale nie u naszych sasiadów

0 komentarze

Ryanair flight 231 at StanstedImage by Aleksi Aaltonen via Flickr

- Będziemy wykonywać mniej lotów z lotniska w Stansted - ogłosiły linie lotnicze Ryanair. Ze Stansted startują też samoloty do Bydgoszczy. - Mamy świetne obłożenie, do 80 procent. Nie obawiamy się likwidacji lotów - mówi Sylwia Gładkowska, dyrektor Biura Zarządu Portu Lotniczego w Bydgoszczy.


Stansted to leżący około 60 km od Londynu port lotniczy. Jest jedną z najważniejszych baz Ryanaira. Na tym lotnisku startują i lądują samoloty z Polski, także z Bydgoszczy. Irlandzki przewoźnik ogłosił, że od października zmniejszy swe loty ze Stansted o 30 procent, a liczbę samolotów z 40 do 24. 16 samolotów ma być skierowanych na inne lotniska w Europie. Ryanair nie ogłosił jeszcze, w jaki sposób te zmiany wpłyną na połączenia na konkretnych trasach. Nieoficjalnie mówi się o likwidacji 10 tras i zmniejszeniu częstotliwości połączeń na 30 innych. - W przypadku tych linii to normalna praktyka, że tną ilość kursów, zwłaszcza zimą, działo się już tak w poprzednich latach - tłumaczy Stewart Wingate, dyrektor zarządzający lotniska w Stansted. Do Bydgoszczy boeingi Ryanaira latają z podlondyńskiego portu codziennie. - Jesteśmy spokojni. Ryanair często na okres zimy zawiesza część lotów, dotyczy to jednak tych połączeń, które nawet w sezonie nie mają kompletu pasażerów. W Bydgoszczy mamy świetne obłożenie, szczególnie do Londynu, od 70 do 80 procent, nie obawiamy się zawieszenia czy likwidacji lotów - mówi Sylwia Gładkowska, dyrektor Biura Zarządu Portu Lotniczego w Bydgoszczy. To dobra wiadomość, bo lotnisko zostanie dofinansowane przez Komisję Europejską. 10 polskich lotnisk regionalnych, w tym bydgoskie, ma dostać w sumie 500 mln euro. Za unijne pieniądze będą mogły być rozbudowane m.in. terminale pasażerskie, a to jest w planach bydgoskiego portu. Wkład UE wynosi aż 76 procent, ale niektóre inwestycje mogą zostać sfinansowane w całości. - To dla nas świetna wiadomość - przyznaje Gładkowska. - Tyle że wiemy o tym z mediów. Nie otrzymaliśmy żadnej oficjalnej informacji na ten temat, a co gorsza, nikt w urzędzie lotniczym nie potrafi nam na razie powiedzieć, kiedy możemy otrzymać te pieniądze. Prawdopodobnie dopiero w przyszłym tygodniu będziemy znali szczegóły - mówi dyrektor Gładkowska.


[http://miasta.gazeta.pl]
Reblog this post [with Zemanta]

Ryanair śmieje się z kryzysu

0 komentarze

Ryanair Boeing 737-800 in Berlin-Schönefeld, n...Image via Wikipedia

Irlandzkie tanie linie lotnicze dobrze się mają w tej trudnej sytuacji gospodarczej. Jak zapewnia prezes Ryanaira Michael O'Leary nawet podczas recesji linie się rozwijają.
Choć charyzmatyczny szef przewoźnika przyznaje, że jego firma też odczuwa skutki kryzysu, to jednak znacznie słabiej niż konkurencja. Jest to zasługa niższych kosztów. "Dzięki temu wyjdziemy z recesji jako zwycięzcy" - wyraża nadzieję O"Leary.
W pierwszym kwartale tego roku Ryanair przewiózł o 11 proc. więcej pasażerów niż rok wcześniej. Jednak wpływy z biletów były o 3 procent niższe. Ile zarabia tania linia? Wyniki istotnie dają prawo O'Leary'emu do napawania się dumą. Od kwietnia do czerwca Ryanaira zarobił 136,5 miliona euro, jest to ponad pięciokrotnie więcej niż przed rokiem.

[http://www.ttg.com.pl]
Reblog this post [with Zemanta]

niedziela, 2 sierpnia 2009

British Airways tnie koszty jak tanie linie

0 komentarze

British_Airways_B747-436_G-BNLD_Singapore_Airl...

Od najbliższego poniedziałku linie British Airways nie będą podawać pasażerom posiłków po godzinie 10.00 rano na trasach, na których lot trwa krócej niż 2,5 godziny - donoszą media brytyjskie.

Inne rozwiązania podyktowane względami oszczędnościowymi przewidują, iż pasażerowie nie będą częstowani darmową butelkowaną wodą, lecz wodą podawaną w małych pojemniczkach pokrytych folią, gorące ręczniki orzeźwiające będą dostępne tylko dla pasażerów pierwszej klasy, znikną darmowe precelki.

Pełna gama usług nadal będzie dostępna na długich trasach, ale z menu pierwszej klasy usunięto minikanapki podawane jako przystawki, krakersy i czekoladki.


BA wskazują, iż zmiany zostały poprzedzone przez badania rynkowe. Wynika z nich m. in., iż jedna trzecia posiłków serwowanych pasażerom klasy biznes na dalekich trasach jest nietknięta, a pasażerowie na ogół nie wypijają całej butelki wody.

Linie BA dotkliwie ucierpiały na skutek dekoniunktury w drogim segmencie lotów (pierwszej klasie i biznes) na dalekich trasach. Za ostatni rok obrachunkowy strata przewoźnika wyniosła 401 mln funtów.

Posunięcia te mają przynieść BA 22 mln funtów oszczędności rocznie i zmniejszyć ilość resztek żywności. Za poprzedni kwartał strata brytyjskiego przewoźnika oceniana jest wstępnie na 100 mln funtów.



[http://anglia.interia.pl]
Reblog this post [with Zemanta]

Dokąd chciałby latać Ryanair, a nie poleci

0 komentarze

RyanAir EI-DYA

Wczoraj do Łodzi przyleciał Laszlo Tamas, przedstawiciel tanich linii lotniczych Ryanair na Europę Środkową i Wschodnią, który miał opowiedzieć o planach przewoźnika na naszym rynku. Wszyscy spodziewali się jakiejś miłej niespodzianki, tym bardziej że gość przybywał w przeddzień sesji rady miejskiej, na której na pewno poruszony będzie temat marazmu i braku nowych połączeń na łódzkim lotnisku.

Tymczasem Tamas przedstawił prezentację na temat Ryanaira. Wynikało z niej, że - mimo kryzysu - linia rozwija się znakomicie. Ma coraz więcej pasażerów. W zeszłym roku Ryanair obsłużył 58 mln osób, a w tym spodziewa się 67 mln. - Mówimy o sobie, że zwyciężamy w czasach kryzysu - pochwalił się.

W Polsce Ryanair lata z dziewięciu lotnisk i obsługuje w sumie 58 połączeń. Jednym z tych lotnisk jest Port Lotniczy im. Władysława Reymonta w Łodzi z czterema połączeniami (Londyn, Edynburg, Shannon, Dublin). Na sezon zimowy Ryanair nie ma wobec Łodzi żadnych planów. Tamas przyznał, że chętnie uruchomiliby z Łodzi dwa nowe połączenia - do Hiszpanii (Barcelona) i do Włoch (Rzym lub Mediolan). Te właśnie kierunki wskazywała Lufthansa Consulting w swoim raporcie o łódzkim lotnisku jako najbardziej pożądane przez mieszkańców regionu.

Chętnie Ryanair latałby do Hiszpanii i Włoch od przyszłego roku, ale... nie będzie, dopóki nie zostaną obniżone opłaty terminalowe. Co to za opłaty? Nakłada je Polska Agencja Żeglugi Powietrznej. W Polsce są bardzo wysokie w porównaniu z innymi krajami. Z polskich lotnisk (oprócz Warszawy, bo tam są niższe) wynoszą 282 euro, a na przykład z włoskich lotnisk - 53 euro. Niższe opłaty niż w Polsce są choćby w Holandii, Niemczech, na Litwie, w Szwecji, Hiszpanii, Irlandii.

Opłaty podniesiono pod koniec zeszłego roku i podwyżka o prawie 1000 proc. stała się przyczyną wycofania z Łodzi połączeń do Nottingham i Liverpoolu. Polskę skrytykowało Zrzeszenie Europejskich Przewoźników Niskokosztowych (ELFAA). Jerzy Kropiwnicki napisał list do prezesa Agencji. Nic to nie pomogło. - Uzależniamy swój rozwój w Polsce od tych opłat - nie ukrywa Tamas.

Co się może zmienić w przyszłym roku? Od 2010 r. wszystkie państwa członkowskie Unii Europejskiej będą miały jednakowe opłaty. Wtedy nie będzie można powiedzieć, że w Polsce są wyjątkowo wysokie. Czy wtedy coś się zmieni na łódzkim lotnisku?

[Źródło: Gazeta Wyborcza Łódź]
Reblog this post [with Zemanta]

Pasażerowie chcą latać na stojąco

0 komentarze

Konkurencja i władze lotnicze zareagowały szokiem na propozycję linii Ryanaira by pasażerowie na krótkich trasach korzystali w samolotach z miejsc stojących. W ankiecie Ryanaira większość pasażerów zgodziła się stać w czasie lotu, pod warunkiem, że bilet będzie darmowy.

Na pomysł wprowadzenia miejsc stojących wpadły też chińskie tanie linie Spring. Podobnie jak Ryanair chcą wprowadzić sektor tylko z miejscami stojącymi, gdzie znajdowałyby się jedynie miejsca do przypięcia pasami.

Ryanair przeprowadził w tej sprawie ankietę wśród swoich klientów. Okazało się, że spośród 120 tys. przepytanych osób, 66 proc. jest gotowe do latania na stojąco. Pod warunkiem jednak, że nie będą musieli płacić za bilet. Ale 42 proc. ankietowanych zgodziło się płacić za miejsca stojące. 60 proc. ankietowanych uważa, że przed rezerwacją biletu, klient powinien mieć wybór, czy chce lecieć w strefie „siedzącej” czy „stojącej”.


[http://www.air-europa.pl]

Reblog this post [with Zemanta]

wtorek, 28 lipca 2009

Nowe linie lotnicze chcą latać z Polski

0 komentarze

Air Mauritius Airbus A340-300Image via Wikipedia

Biura podróży prowadzą zaawansowane rozmowy z nowymi liniami lotniczymi, które są zainteresowane wejściem na polski rynek. Na początek będą obsługiwać loty czarterowe, a wśród zainteresowanych są m.in. Air Mauritius i Emirates - pisze "Gazeta Prawna"

Jak pisze "GP" touroperatorzy nie chcą na razie podawać nazw firm, z którymi prowadzą negocjacje. Wszystko stanie się jasne w listopadzie, kiedy biura podróży skończą prace nad ofertą na lato 2010.

Analitycy są zgodni, że większa konkurencja wśród linii lotniczych oznacza niższe ceny przewozów i samych wycieczek. Wśród głównych zainteresowanych czarterowaniem swoich samolotów wymieniane są Lufthansa, Air Mauritius, Emirates oraz przewoźnicy z Mozambiku.- Rozmawiamy z sześcioma przewoźnikami czarterowymi - wyjaśnia Jacek Dąbrowski, dyrektor finansowy w Triadzie.

Zainteresowanie zagranicznych firm polskim rynkiem turystyki czarterowej jest widoczne już co najmniej od roku. Itaka rozpoczęła w tym roku współpracę z czeskimi liniami lotniczymi Travel Serwice. Do przewoźników dołączyły w tym roku także litewskie linie Aurela Airlines - pisze "Gazeta Prawna"

Eksperci uważają, że wycofanie się z rynku na początku roku największego polskiego przewoźnika czarterowego - Centralwings - zachęca innych graczy. Polski rynek turystyczny jest perspektywiczny, statystycznie 4,5 osoby na 100 wyjeżdża na wycieczkę zagraniczną, a w Niemczech 38.

Na dzień dzisiejszy z polskimi biurami podróży współpracuje 19 zagranicznych linii lotniczych.


'GP'

Loty z Katowic
Reblog this post [with Zemanta]